Sauny i łaźnie - o ich leczniczych właściwościach
Tydzień temu umówiłam się z koleżanką do sauny. Dałam się jej namówić po bardzo długim czasie, miałam mnóstwo oporów i obaw, aby zdecydować się na coś takiego jak sauna, czy łaźnia parowa. Przerażała mnie przede wszystkim temperatura panująca w saunie (od 70 do 120 stopni!), duża ilość pary i wilgoci. Koleżanka przekonywała mnie od dawna, ze sauna to samo zdrowie, ja jednak obawiałam się najbardziej, ze nie wytrzymam w takim ukropie i zemdleje w saunie! Tak, więc sauna wiązała się u mnie z dużymi obawami, w ogóle bałam się, ze nie wytrzymam i coś mi się stanie. Koleżanka trochę się ze mnie śmiała, ale przyznała także, że jej pierwsza wizyta w saunie była poprzedzona pewnym stresem z mniej więcej tych samych powodów. Oczywiście, kiedy weszła do sauny nic jej się nie stało, przyznała tylko, ze musiała się przez pierwsze minuty przyzwyczaić do temperatury i pary, a potem było już świetnie. Od tamtego czasu sauna zagościła w jej życiu na stałe, wybierała się tam, co najmniej raz na dwa tygodnie. Oczywiście ja zdawałam sobie sprawę z tego, ze sauna to bardzo zdrowa sprawa, podobno pomaga wypocić z siebie wszelkie toksyny i świetnie pomaga na wiele schorzeń, poprawia krążenie i mnóstwo innych rzeczy. Jednak nadal się obawiałam. Zanim ostatecznie dałam się namówić koleżance na wizytę w saunie poczytałam trochę na ten temat. Dowiedziałam się sporo o leczniczych i dobroczynnych właściwościach sauny, ale także dużą uwagę zwróciłam na artykuły mówiące o przeciwwskazaniach do korzystania z takich rzeczy jak sauna. Tak, wiec z tego, co się dowiedziałam, sauna była zabroniona w takich przypadkach jak jakiekolwiek choroby czy infekcje, niewydolność krążenia (to najważniejsze przeciwwskazanie, osoba dotknięta takimi schorzeniami może bardzo źle skończyć w saunie), nadciśnienie, choroby nerek, epilepsja, choroby i zaburzenia ze strony tarczycy oraz niektóre zaburzenia nerwowe. W sumie nie było wiele tych przeciwwskazań. W związku z tym, ze nie cierpię na żadne z wymienionych schorzeń, rzekłam sobie raz kozie śmierć i poszłam z koleżanką na tę saunę. Pierwsze minuty były kiepskie, myślałam, ze wyjdę, ale w miarę jak się przyzwyczajałam do temperatury było coraz lepiej. Przyznam się szczerze, ze spodobała mi się sauna i wstydzę się swoich wcześniejszych lęków. Zapewne będę z koleżanka uczęszczać tam regularnie.
Nie zainteresował Cię artykuł? Zobacz inne:
Poprzedni: Zdrowa żywność - sposób na prawidłowe odżywianie
Co w artykule?: zdrowa żywność
Następny: Wakacje
Co w artykule?: domki letniskowe nad jeziorem, domki letniskowe, domki w górach
Chcesz coś dodać?
